Posted by Paweł A. Makowski

woodrow wilson (w)

U progu XIX wieku, prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej Woodrow Wilson, zaproponował wprowadzenie pewnej formy dyplomacji, którą nazwał moralną dyplomacją. Uważał, że demokracja jest podstawą rozwoju narodu, a Stany Zjednoczone utorowały drogę do promocji tej demokracji na całym świecie. Jednak wiele krajów z Ameryki Łacińskiej było pod coraz większym wpływem imperialistycznej polityki, co stanowiło zagrożenie dla demokracji oraz trwałego pokoju. Aby zapobiec zapędom imperialistycznym, prezydent Wilson wyszedł z pomysłem wprowadzenia, jak wcześniej wspomniałem – moralnej dyplomacji. Zgodnie z jej polityką, Stany Zjednoczone wykazywały zainteresowanie tymi narodami Ameryki Łacińskiej, w których rządy demokratyczne, nie uległy zapędom imperialistycznym, popierając je w budowaniu systemów demokratycznych. Stany Zjednoczone postrzegane jako główny gracz w gospodarce światowej, tym samym wywierały wpływ na inne kraje. Narody dla których, utrzymanie stałości w gospodarce bez poparcia Stanów Zjednoczonych, było trudne, ulegały polityce Wilsona. Tak jak w każdej polityce, moralność dyplomacji według Wilsona miała swoich zwolenników oraz przeciwników. Wśród zwolenników, to byli i tacy, którzy potępiali fakt, że używania przez Stany Zjednoczone, ekonomicznej władzy do wywierania wpływu na inne narody. Jednak założeniem tej formy dyplomacji nie była hegemonia narodów, lecz potępienie imperializmu oraz różnych dyktatorskich form kierowania narodami.  Ta zdecydowana postawa, ukazała Stany Zjednoczone jako żarliwego obrońcę oraz zwolennika praw człowieka. Ostatecznie dało to im tzw. status Wielkiego Brata, który nakierowywał inne narody na drogę pomyślności ekonomicznej oraz humanitarnej. W tym miejscu można zadać pytanie: Czy tak powinna wyglądać moralna dyplomacja?  W ocenie wielu polityków czy dyplomatów, pewnie nie. Jak historia pokazała, skutki tych działań, pomimo, iż ocierały się o granice niemoralności, przyniosły realizację założeń prezydenta Woodrowa Wilsona.

Zdjęcie: wpolityce.pl