Posted by Paweł A. Makowski

mpd.(w)

W kolejnym wpisie z  serii zatytułowanej: „Model idealnego dyplomaty”, pochylimy się nad problemem neutralności politycznej w służbie zagranicznej. Zasada ta powinna być jedną z aspektów bezstronności w dyplomacji. Według niektórych jest nawet warunkiem koniecznym. Zdarzają się jednak przypadki, w których może pojawiać się pewne napięcie pomiędzy neutralnością polityczną, a wykonywaniem poleceń służbowych przez dyplomatę.

Istota problemu

Cecha ta ma coraz większe znaczenie i rozumiana jest często jako myślenie „propaństwowe” i działanie w kategoriach racji stanu, a nie w kategoriach partyjnych. Powinna ona być miarą dojrzałości politycznej dyplomatów, zwłaszcza w trudnych momentach załamywania się ponadpartyjnego konsensu w podstawowych sprawach polityki zagranicznej. Ani w ministerstwie, ani na placówkach zagranicznych nie jest dopuszczalna agitacja partyjna, czy też realizowanie jakiś interesów lub zadań partyjnych. Polityka zagraniczna, a więc i dyplomacja powinny być wyłączone z bieżącej walki politycznej. Te postulaty odnoszą się do wszystkich, także w jakimś stopniu do szefa resortu i innych osób pełniących kierownicze stanowiska w dyplomacji, którzy nie rezygnując ze swych politycznych afiliacji, powinni dawać przykład ponadpartyjności, będąc zarówno politykami, jak i dyplomatami.

Jak jest w praktyce?

W codziennej praktyce dyplomatycznej problemem jest w niejednoznacznych sytuacjach oddzielenie swoich poglądów od polityki zagranicznej własnego państwa lub organizacji międzynarodowej, której się służy. Jest oczywiste, że tego robić nie wolno. Jeżeli dyplomata powziołby pełne przekonanie o tym, że otrzymywanie polecenia i instrukcje są sprzeczne z racją stanu lub jego wewnętrznym przekonaniem, to powinien zdobyć się na odwagę i odmówić wykonania zadań. Jest to jednak ostateczność, przed którą niezmiernie rzadko staje dyplomata w normalnie funkcjonującej demokracji. Jeżeli już jednak to uczyni, powinien zadbać o to, aby zrobić to powściągliwie, nie ujawniać kulisów swej decyzji i nie krytykować przełożonych.

Dlatego pomiędzy wymogiem neutralności politycznej, a wykonywaniem poleceń służbowych mogą zaistnieć pewne kolizje. Bowiem nie da się wykluczyć prawdopodobieństwa sytuacji, w której przełożony, wydaje polecenie służbowe, które służy interesowi politycznemu partii politycznej, do której należy minister będący zwierzchnikiem tego przełożonego. Ktoś mógłby powiedzieć, że środkiem zapobiegającym takim wypadkom byłby zakaz przynależności politycznej ministrów oraz innych członków resortu (sekretarzy,  podsekretarzy stanu). Groziłoby to jednak dyktaturą tzw. ,,technokracji”, a przy tym pod znakiem zapytania stawiałoby sens istnienia stronnictw politycznych. Oczywiście z punktu widzenia standardów życia publicznego byłoby korzystne, gdyby we władzach poszczególnych resortów było jak najmniej osób doświadczonych wyłącznie w „pracy partyjnej”, nieznających zajęć oraz zatrudnienia poza polityką.

Podjęcie działań

Należy w unormowaniach prawnych przejść od kategorii opisowych do języka bardziej „operacyjnego”, czyli do konkretnych form działania dyplomatów. Inaczej mówiąc, bardziej niż mnożenie zasad prawa, pozostaje stworzenie zespołu norm proceduralnych, które będą dotyczyły procedur działalności legislacyjnej w słuzbie zagranicznej. Procedury te, powinny być ukierunkowane nie tylko na podejmowanie, ale i opracowywanie decyzji. Natomiast myślą przewodnią w tym działaniu, winno być zwiększenie niezależności dyplomatów w podejmowaniu decyzji oraz silniejsze ich związanie z dobrem ogólnym, niż z interesami partykularnymi.

W następnym wpisie, zostanie omówiona kolejna cecha: Ambicja „bycia dobrym dyplomatą”.

Wstęp do omawianego zagadnienia, znajduje się we wpisie pt.: „Model idealnego dyplomaty”.

Źródła:

A. Banaszkiewicz, Płaszczyzny konfliktów w administracji publicznej, Warszawa 2010.

B. Kudrycka, Neutralność polityczna urzędników, Warszawa 1998.

J.M. Nowak, Model idealnego dyplomaty, w: Polski Przegląd Dyplomatyczny 6/2008.

Zdjęcie: beyondearthseries.files.wordpress.com