Posted by Paweł A. Makowski

mpd.(w)

W kolejnym wpisie z serii zatytułowanej: „Model idealnego dyplomaty”, zostanie omówiona kolejna cecha jaką jest lojalność. Jej analiza wymaga szerszej interpretacji, gdyż na skutek umacniania się postaw kooperacyjnych oraz procesów integracyjnych, zwłaszcza w Unii Europejskiej, praktyka ta odeszła od tradycyjnego, wąskiego rozumienia tej cechy jako postawy wyłącznie wobec własnego władcy (władz) i kraju.

Komu dyplomata powinien okazywać lojalność?

Przede wszystkim wobec własnego kraju, głowy państwa, rządu i MSZ, czyli w żargonie służby zagranicznej – centrali, jak również wobec Unii Europejskiej i sojuszników.

Jest to lojalność wobec tych, którzy powierzyli nam zadanie, a więc wobec MSZ, a w przypadku ambasadora – wobec najwyższych władz państwa. Jest to również lojalność względem własnego sumienia, czyli jak to określa Wiesław Chrzanowski – postępowanie zgodne z prawem pozytywnym, a więc stanowionym, jak również prawem intuicyjnym, czyli głębokim przekonaniem własnego sumienia. Oczywiście dyplomata nie powinien postępować pochopnie i winien wypełniać instrukcje, nawet jeśli nie jest do nich w pełni przekonany i jeśli nie naruszają one w wyraźny i niebudzący żadnych wątpliwości sposób ani wspomnianego prawa pozytywnego, ani intuicyjnego.

Należy zwrócić uwagę, że dyplomata podobnie jak polityk, może również stanąć przed dylematem: z jednej strony, pracując w hierarchicznej instytucji, musi wypełniać instrukcje, być lojalny i realistyczny, z drugiej jednak, w skomplikowanych momentach historycznych może będzie musiał – używając słów Bronisława Geremka – „czasami wyjść poza zasady realizmu politycznego, gdyż romantyczny impuls przydaje polityce tego, czego potrzeba w chwilach przełomu, a mianowicie fantazji i odwagi”. I w takim skrajnym przypadku nie może naruszać zasad obowiązku ochrony racji stanu i zwykłej przyzwoitości.

W razie konfliktu sumienia dyplomata nie powinien długo ukrywać własnych ocen przed przełożonym, ale może i powinien o nich powiedzieć, początkowo oględnie. Odmowa wykonania polecenia to ostateczność – tylko w przypadku naruszenia prawa i oczywistej niezgodności jakiegoś polecenia z własnym sumieniem. W każdym razie nie można dopuszczać do zdarzających się w dyplomacji nieetycznych wypowiedzi w stylu: „sam inaczej bym postąpił, ale takie otrzymałem instrukcje”.

Nie można również traktować dowolnie wypełniania określonych instrukcji, wykorzystywać faktu, że wysłannicy mają za granicą pewną swobodę interpretacji poleceń. Pomijając aspekt moralny, w czasach zmienionego obiegu informacji, Centrali łatwo jest rozpoznać, czy i jak są realizowane zadania i wyciągnąć odpowiednie wnioski bądź konsekwencje.

Nielojalne i na pewno niedopuszczalne jest też pisanie: „pod tezę” czy karierowiczowskie wysyłanie takich ocen, które odbiorca w Centrali chciałby otrzymać itd. Przykładem nielojalności względem własnej instytucji jest pisanie pod pseudonimem, a niekiedy nawet otwarcie (tylko z użyciem np. naukowego tytułu), tekstów sprzecznych z przyjętą linią polityki zagranicznej rządu lub, co gorsza, ujawniających poufne działania resortu.

Wobec kolegów w służbie zagranicznej, zwłaszcza na placówce.

W tym przypadku, chodzi o etykę współżycia oraz współdziałania. Wzajemne zaufanie w zespole, działanie w dobrej wierze. Niedopuszczalne są na przykład manipulowanie lub ukrywanie posiadanej informacji, nieszczerość lub tworzenie koterii, tak często spotykane na placówkach.

Wobec partnerów zagranicznych w stosunkach dwustronnych, negocjacjach dyplomatycznych oraz wobec pracowników organizacji międzynarodowych.

W tym przypadku, chodzi o etyczne aspekty kontaktów i relacji z partnerami zagranicznymi. Obowiązywać tutaj powinny podobne zasady jak wobec polskich kolegów, z naturalnymi ograniczeniami, wynikającymi na przykład z posługiwania się dokumentami klasyfikowanymi. Nie do zaakceptowania są zwłaszcza intrygi, wcześniej czy później wychodzące na światło dzienne. Trzeba być świadomym obowiązku moralnego, solidarności oraz lojalności wobec innych członków korpusu dyplomatycznego, szczególnie jeśli pełni się funkcję dziekana lub „starszego” grupy dyplomatów na forach wielostronnych.

Wobec państwa urzędowania (na placówce dwustronnej) oraz organizacji międzynarodowych na placówce wielostronnej.

W tym przypadku, chodzi o interesujący aspekt ewolucji zasady lojalności i jej stosowania wobec organizacji międzynarodowej lub państwa przyjmującego, przy których dyplomata jest akredytowany. Należy wskazać dwie strony tego zagadnienia:

– po pierwsze, wspomniane organizacje i państwa mogą oczekiwać od dyplomaty przynajmniej ograniczonej lojalności, w sensie szacunku, poszanowania praw i przepisów, przestrzegania zasady pacta sunt servanda, potrzeb prestiżu. Dlatego też, w przypadku państw demokratycznych, praktyka tajnych działań specjalnych i szpiegostwa pod przykrywką statusu dyplomatycznego powinna być maksymalnie ograniczana, zwłaszcza w stosunkach z sojusznikami. Nie wyklucza to oczywiście profesjonalnych działań w przedstawicielstwach, znanych jako „biały wywiad”, co jest całkowicie legalne. Absolutnie nie do przyjęcia jest też częste zjawisko demonstrowania lekceważenia lub niechęci do personelu sekretariatów organizacji, miejscowej ludności, a nawet kultury i samego państwa przyjmującego.

– po drugie, nie można stawać się nagle bardziej lojalnym wobec organizacji, przy której jest się akredytowanym, czy wobec państwa przyjmującego, niż wobec własnych władz, przed czym przestrzegał niemal pół tysiąca lat temu Warszewicki. Jest to niestety zjawisko nagminne, zwłaszcza w przypadku przedłużenia zwyczajowo czteroletniej kadencji na placówce. Z psychologicznego punktu widzenia, właśnie po czterech latach u wielu dyplomatów następuje coraz silniejsze związanie z organizacją lub krajem urzędowania i nawet pojawiają się próby reprezentowania ich wobec swoich władz. Należy być świadomym tego niebezpieczeństwa i odpowiednio temu przeciwdziałać.

Podsumowując rozważania na temat lojalności dyplomaty, warto jeszcze wspomnieć o trudności, jaka pojawiła się po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Polegała ona na tym, że polscy dyplomacji, musieli subtelnie równoważyć lojalność wobec unijnej polityki oraz polskich interesów.

W następnym wpisie, zostanie omówiona kolejna cecha: Charakter i temperament.

Wstęp do omawianego zagadnienia, znajduje się we wpisie pt.: „Model idealnego dyplomaty”.

Źródło: J.M. Nowak, Model idealnego dyplomaty, w: Polski Przegląd Dyplomatyczny 6/2008.

Zdjęcie: beyondearthseries.files.wordpress.com