Posted by Paweł A. Makowski

W kolejnym wpisie z serii zatytułowanej: „Model idealnego dyplomaty”, zostanie omówiona kolejna cecha jaką jest: dyskrecja.

Odnosi się ona zwłaszcza do dyplomacji wielostronnej, gdzie dyplomaci bardziej niż na płaszczyźnie dwustronnej spotykają się wzajemnie, tworząc często tak zwane giełdy informacji. Ma ona znaczenie profesjonalne w pozyskiwaniu wartościowych informacji, ale także w budowaniu własnej reputacji w środowisku dyplomatycznym, dwustronnym lub wielostronnym.

Dyskrecja

Dyskrecja, według Słownika języka polskiego, to dochowywanie powierzonych tajemnic i taktowne niewnikanie w czyjeś prywatne sprawy.

Istotę dyskrecji celnie ujmuje Tadeusz Rojek w swojej książce zatytułowanej „Życie towarzyskie i domowe. Nowy savoir-vivre” stwierdzając, że: „Nie należy zadawać zbyt dociekliwych pytań i należy trzymać język za zębami. Oto dwie strony dyskrecji. Obydwie sztuki – bo są to z pewnością sztuki – są jednakowo ważne w stosunkach z ludźmi. Zatrzymywanie dla siebie posiadanych informacji mimo usilnych nalegań osób postronnych, a tym natarczywszych, im mniej do tego powołanych, może się niekiedy okazać trudne, ale i niezbędne zarazem.(…) Zdarza się np. w towarzystwie, że dwie osoby oddalają się na stronę widocznie mając sobie coś ważnego do powiedzenia. Nie wolno im w tym przeszkadzać, nie wolno później pytać, dlaczego się odłączyły. (…) Człowiek dyskretny nie będzie wnikał w wewnętrzne sprawy innych, w sprawy rodzinne, małżeńskie czy zawodowe, i to nawet wtedy gdy chodzi o przyjaciół. (…) Człowiek dyskretny sam wyczuje, że jakiś temat krępuje jego rozmówcę”.

Nie jest łatwą umiejętnością w dyplomatycznym zawodzie, zwłaszcza na konferencjach i w organizacjach międzynarodowych. Dlatego bezwzględnie należy przyjąć zasadę przestrzegania dyskrecji, szczególnie jeśli wyraźnie zastrzeże to osoba będąca źródłem informacji.

Intrygi, plotkarstwo i gadulstwo

To szczególnie niebezpieczne plagi na placówkach dyplomatycznych, które często powodują konflikty personalne. Niebezpieczne jest zjawisko tak zwanego getta placówkowego, które polega na wyolbrzymianiu problemów, drobnych konfliktów i wciąganie w nie współmałżonków lub współpracowników, tworzenie zwalczających się małych koterii. Stres zwłaszcza na placówkach wielostronnych związany jest głównie z dużą ilością zadań, które są do wykonania jednocześnie i w jak najkrótszym czasie. Wspólny pobyt na placówce może być najlepszym sprawdzianem trwałości wcześniejszej przyjaźni, dlatego świadomie należy o nią dbać i nie narażać jej na szwank małostkowymi sprawami.

Środki zaradcze to przede wszystkim utrzymanie szczególnie na placówkach dyplomatycznych podstawowej higieny psychicznej poprzez nabieranie dystansu do wagi zagadnień, z którymi się stykamy w czasie długiego stażu placówkowego, a także umiejętności wybaczania i przechodzenia do porządku dziennego nad drobnymi zwłaszcza uchybieniami. Ujmując to nieco cynicznie: nawet niewielka doza wspaniałomyślności procentuje w stosunkach wewnętrznych.

W następnym wpisie, zostanie omówiona kolejna cecha: Gościnność.

Wstęp do omawianego zagadnienia, znajduje się we wpisie pt.: „Model idealnego dyplomaty”.

Źródło: J.M. Nowak, Model idealnego dyplomaty, w: Polski Przegląd Dyplomatyczny 6/2008.

T. Rojek, Życie towarzyskie i domowe. Nowy savoir-vivre, Wyd. Książka i Wiedza, Warszawa 2003.

Zdjęcie: beyondearthseries.files.wordpress.com