Posted by Paweł A. Makowski

sluzba zagraniczna (w)

Kiedy myślimy czy mówimy o „służbie”, to mamy na myśli: pracę na rzecz jakiejś wspólnoty czy instytucji, która wykonywana jest z pełnym zaangażowaniem oraz poświęceniem. Sens oraz znaczenie „służby”, trafnie ujął w swoim nauczaniu Jan Paweł II mówiąc, że: „wykonywanie władzy politycznej czy to we wspólnocie, czy to w instytucjach reprezentujących państwo, powinno być ofiarną służbą człowiekowi i społeczeństwu”.

Jedną z fundamentalnych zasad, jakie określają istotę dyplomacji jest określenie jej jako: „służby” dla dobra kraju. Jednak pomimo użycia sformułowania „służba”, jak i wielu innych deklaracji wydaje się, że jest ona dziś cnotą raczej zapomnianą. Dlaczego? Samo słowo „służba” czy „służebność” brzmią współcześnie dość archaicznie.

Nie można zaprzeczyć, że w „służbie” pojmowanej czy to jako działanie, czy jako pewien typ zajęć zawodowych, czy wreszcie jako postawa i cnota, zawsze zawiera się sytuacja nierówności. Może to wynikać z faktu, że posługę świadczy się na rzecz kogoś, kto przewyższa działającego, do kogo pozostaje się w relacji sługa – pan. Jednak taki stosunek zależności poddania, podporządkowania należy do istoty służby. Ta nierówność, zależność czy brak samowystarczalność, może mieć przeróżne wymiary: od klasowego czy kastowego, przez socjologiczny – związany z prestiżem społecznym, aż do najgłębszego – antropologicznego. Jednak wydaje się, że jednym z powodów deprecjacji określenia „służba” jest pojmowanie związanej z nią nierówności głównie na gruncie socjologicznym. W odniesieniu do dyplomacji, jej reprezentanci chcą widzieć siebie raczej na wyższym, niż niższym szczeblu drabiny społecznej. Dlatego często unikają tego sformułowania. Poza tym rodzi się obawa, która jest związana z pozycją „służącego”, pojmowanego jako kogoś z niskim prestiżem oraz brakiem uznania.

Zatem jak interpretowane jest sformułowanie „służby” w dyplomacji? Z definicji według J. Sutora wynika, że dyplomacja, określa dysponujący odpowiednimi kwalifikacjami zespół ludzi (służba dyplomatyczno – konsularna) oraz aparat organizacyjny (Ministerstwo Spraw Zagranicznych, stałe i ad hoc misje dyplomatyczne) – realizujący cele oraz zadania polityki zagranicznej, a także stanowiący wyodrębnioną „służbę państwową„, wchodzącą w skład naczelnej administracji państwowej. Natomiast „służba państwowa” jest niczym innym, jak zawodowym, rzetelnym, bezstronnym oraz politycznie neutralnym wykonywaniem zadań w urzędach państwowych, w skład których wchodzą również placówki dyplomatyczne. Należy podkreślić, że jej nadrzędną wartością jest „służba” dla dobra kraju.

Warto zauważyć, że to, co dotyczy sformułowania „służba”, obecnie jest mało atrakcyjne, niepopularne, a także niespójne z nowoczesnym duchem czasu. Jeżeli jednak zależy nam, aby postulat formułujący dyplomację jako „służbę” był obecny, nie tylko w kodeksach etycznych, ale również w praktyce. Warto podjąć refleksje nad treścią tej cnoty i jej kulturowym kontekstem.

Źródło: D. Bąk, Etos urzędnika, Warszawa 2007.

  • Ewelina Walczak

    dobry artykuł

  • misiekxxxl

    Czasem się zastanawiam kto komu „służy”?
    Politycy nam czy my politykom???
    Politycy to chyba najbardziej „znienawidzony” rodzaj pracy.